Recenzja różu L’Oréal, Le Blush, nr 120 oraz cienia z serii Mono – nr 301, Smoky


Dzisiaj przychodzę do Was z dwoma kosmetykami, które testuję od początku listopada. Jak już Wam wcześniej wspominałam, otrzymałam je podczas szkolenia konsultantek L’Oréal w Warszawie. Muszę przyznać, iż ładne, estetyczne opakowanie nie jest ich jedyną zaletą 😉

IMG_1813Zacznę może różu:

IMG_1817

Róż, Le Blush nr 120, wchodzi w skład serii True Match, która charakteryzuje się produktami, łatwo dopasowującymi się do struktury skóry, dającymi naturalny efekt. Konsystencja różu została wzbogacona o nylon co ułatwia aplikację, dodając produktowi aksamitnego wykończenia.

Kosmetyk ten nadaje policzkom delikatnie satynowy połysk. Dzięki temu cera wygląda świeżo. Tak produkt prezentuje się wewnątrz opakowania:

IMG_1820

Jak widzicie, jest to jasny, chłodny odcień różu. Tak wygląda na dłoni:

IMG_1826

IMG_1827

Osobiście, w takich kolorach czuję się najlepiej. Produkt ten jest dobrze napigmentowany i wydajny. Ma lekko „miękką” konsystencję. Nie pyli się w ogóle. Utrzymuje się na policzkach przez cały dzień.

Opakowanie zostało wzbogacone o lusterko i pędzelek:

IMG_1822

IMG_1823

IMG_1825

Cóż, nie zdarza mi się ich używać 🙂 Przede wszystkim mam lepsze pędzle przeznaczone do aplikacji różu. Ostatnio najczęściej używam Hakuro H21. Tak czy inaczej, na pewno w sytuacji kryzysowej czy podróży, pędzel dołączony do opakowania może się przydać 😉

Podsumowując. Jest to bardzo dobry jakościowo produkt. Cena jak to w przypadku L’Oréal niezbyt niska czyli ok. 50zł (8g)

Przejdę teraz do cienia nr 301, Smoky:

IMG_1833

Cień wchodzi w skład serii pojedynczych cieni Mono. W serii tej znajduje się 18 odcieni w 5 grupach kolorystycznych (Matte, Nude, Smoky, POP oraz Lumiere) Tak naprawdę każdy z tych cieni jest mega napigmentowany i „miękki”. Dzieje się tak za sprawą formuły wzbogaconej w żel, która pozwala produktowi na gładkie rozcieranie się na powiece:

IMG_1838IMG_1839Jak widzicie, jest to taka ciemna śliwka z maleńkimi, złotymi drobinkami. Cień ten dobrze się rozprowadza, jest długotrwały oraz nie waży się w ciągu dnia.

Moim zdaniem, najłatwiej jest go rozprowadzić palcem (podobnie jak przy cieniach w kremie) Na pewno nie jest to produkt, który rozetrzemy w taką „chmurkę” w załamaniu powieki. Sprawdza się on także przy wykonywaniu kreski.

Na koniec cena. Niestety znów dość wygórowana, bo aż 37zł.

Ok. To tyle na dziś 🙂 Dajcie znać co myślicie o tych produktach 🙂

Reklamy

2 thoughts on “Recenzja różu L’Oréal, Le Blush, nr 120 oraz cienia z serii Mono – nr 301, Smoky

    • Nie wiem czy słyszałaś, że przy założeniu karty lifestyle w Super pharm dostajesz bon zniżkowy 50% na dowolny kosmetyk do makijażu 🙂 On się aktywuje w ciągu kilku dni po wyrobieniu karty czy jakoś tak 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s