Recenzja podkładu Revlon ColorStay 150 Buff


 SONY DSC

Na temat tego podkładu napisano już wiele, postanowiłam jednak dodać coś od siebie. A nuż komuś się to przyda 🙂

Przede wszystkim trzeba wiedzieć, iż Revlon wyprodukował dwie wersje tego produktu: do cery tłustej/mieszanej oraz suchej/normalnej (różnią się też nakrętkami). Ja posiadam cerę mieszaną z przeróżnymi niedoskonałościami i bardzo liczyłam na efekt mocnego krycia lecz bez efektu maski. Jeżeli chodzi o krycie to się nie rozczarowałam, bo podkład maskuje większość przebarwień, wyprysków itp. Podkład jest bardzo trwały i niejako „zastyga” na twarzy na wiele godzin. Byłam mile zaskoczona gdy po kilku godzinach moja twarz była w dalszym ciągu matowa, bez tzw prześwitów schodzącego miejscami fluidu.

Co do efektu maski to moim zdaniem wszystko zależy od umiejętnego nakładania tego podkładu. Oczywiście, wiadome jest, że mocno kryjące podkłady nigdy nie będą wyglądać na twarzy jakby ich w ogóle nie było. Jednak nakładając stopniowo niewielkie ilości Revlonu jesteśmy w stanie stopniować efekt jaki chcemy uzyskać. Stosując za pierwszy razem ten produkt nie udało mi się uniknąć efektu maski, ale to tylko dlatego, że jeszcze wtedy nie wiedziałam, że potrzebuję użyć zdecydowanie mniejszą ilość 😉 Myślę, że pomocne jest utrwalenie osiągniętego przez nas efektu sypkim pudrem transparentnym, wygląda to zdecydowanie lepiej niż zwykły kolorowy, puder prasowany.

Konsystencja podkładu Revlon Color Stay jest bardzo gęsta. I tu napotkałam największą niespodziankę. Po otwarciu podkładu po raz pierwszy pomyślałam, że jest on przeterminowany! 🙂 Widziałam wcześniej m.in. na youtube jak vlogerki stosują ten produkt swobodnie wylewając go na wierzch dłoni. U mnie nie było takiej możliwości i musiałam „stuknąć” nim o dłoń aby go wydobyć. Okazało się,iż jego formuła została niedawno zmieniona przez producenta. SPF 6 został zwiększony do SPF15, a na nakrętce pojawił się napis 24h. Także, jeżeli trafił wam się produkt z SPF 15 musicie liczyć się z tymi, iż będzie on gęstszy i trudniejszy w wydobyciu. Póki co nie jest to dla mnie jakaś wielka bariera, przy końcówce produktu posłużę się przygotowaną do tego bierką w kształcie łopatki 😉

Wiem, że część dziewczyn problem braku pompki rozwiązuje kupując serum do końcówek z Avonu. Podobno pasuje idealnie. Póki co, osobiście nie widzę u siebie takiej potrzeby gdyż już po kilku użyciach nauczyłam się dozować produkt. Co do samego serum z Avonu, to nie ma on wielu zwolenniczek 😉 Koszt ok. 10zł.

DSCN1749

        Zdjęcie pochodzi z http://ilmu.pinger.pl/m/5310866

Kolejną cechą, o której chciałam wspomnieć jest szeroka gama kolorystyczna Revlonu Color Stay. Myślę, że każda z nas znajdzie tu swój idealny kolor. Na początku jednak wybór nie jest prosty, gdyż wiele tych odcieni różni się od siebie nieznacznie. Co ważne, produkty te mają bardziej żółte niż różowe tony, ale mi osobiście to odpowiada. Bardzo ważną rzeczą jest to,iż pierwsze w gamie, jasne kolory są naprawdę jasne a nie jak to często się zdarza przy drogeryjnych podkładach wciąż za ciemne dla dziewczyn o bladej cerze 😉

Poniżej zamieszczam Wam zestawienie podkładu Revlon CS o nr 150 i 180 z podkładem Skin Balance od Pierre Rene:

revlon colorstay 150 swatcheI na koniec ostatni plus i minus.

Plusem jest to,że produkt (oryginalny rzecz jasna) można zdobyć np. na allegro już za ok. 32zł podczas gdy w osiedlowych drogeriach, Douglasie, Superpharmie itp. nawet za 70zł! Nie ma sensu przepłacać.

Minus natomiast jest taki, iż moim zdaniem nie jest to produkt, który powinniśmy stosować każdego dnia. Powód jest prosty, jak każdy produkt mocno kryjący o formule „zastygania” może zapychać pory a nawet gdzieniegdzie przesuszać skórę.

Mam nadzieję,że ta recenzja była dla Was przydatna. Starałam się zawrzeć rzetelnie wszystkie moje myśli na ten temat. Poniżej wstawiam skład dla jeszcze bardziej wnikliwych 🙂

SKŁAD:
Składnik aktywny: dwutlenek tytanu 7,3% Skład: wodny ((woda) woda), cyclomet hicone, trimethylsiloxysil icate, glikol butylenowy, azotek boru, dimetikon, alkohol denat, peg/ppg-18/18 dimetikon, nylon-12, tribehenin, izododekan, poliizobuten, chlorek sodu,. cetylowy peg/ppg-10/1 dimetikon, bisabolol, Serica ((proszek jedwab) poudre de soie), octan tokoferylu, palmitynian retinylu, malwa sylvestris (ślaz), wyciąg, lilii candidum (lilia), wyciąg z żarówka, lactobacillus / eriodictyon ferment ekstrakt californicum , kwiat Cymbidium grandflorum ekstrakt Serica ((jedwab) Soie), tlenek glinu, polydimethylsil Oxane / polymethylsilesquioxane kopolimer brassylate etylen methicone, trisiloxane, seskwioleinian sorbitanu, EDTA tetrasodowy, metyloparaben, propyloparaben.

Reklamy

4 thoughts on “Recenzja podkładu Revlon ColorStay 150 Buff

  1. Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że mnie znalazłaś 🙂 czuję, że pod względem „pokrewieństwa cer” będziemy się dobrze dogadywać z wpisami na blogach 😉
    Co do serum z Avonu – nie polecam tego zielonego, bo na rozdwojone końcówki działa tylko przycięcie włosów, ale na ujarzmienie np. puszących się, długich włosów lepszy jest ten olejek z dodatkiem oleju arganowego – z tej buteleczki pompka też pasuje do Revlonu, a jest lepszym produktem do włosów.
    Jeśli chodzi o sam ColorStay – próbowałam, i mnie strasznie zapycha już po dwóch użyciach na twarz, więc niestety, nie mogę go używać…Dla mojej cery zbawiennym okazał się Chanel Perfection Lumiere w odcieniu 12 Beige Rose. Ładnie się utrzymuje, nie brudzi ubrania, bo też „zastyga” na twarzy, ale jest na tyle nieinwazyjny, że mi krzywdy nie robi. Niestety, za taki luksus trzeba już zapłacić więcej 😉

    Polubienie

    • Dzięki za info o tej pompce z serum argan oil 🙂 Czaję się na nie od jakiegoś czasu. Jak używam revlon color stay codziennie to mnie też zapycha. Ehhh a tak mi odpowiada kolor…;/ No i to,że nie potrzebuję poprawek w ciągu dnia. Pozdrawiam!

      Polubienie

  2. Miałam Revlona, używałam go w czasach gdy było mnie stać na kosmetyki ze niższej średniej półki. Nie zapychał, ładnie leżał na mojej skórze (wtedy skórę miałam mieszaną, wrażliwą, trądzikową z tendencją do odwodnienia; obecnie jeszcze jest dodatkowo naczynkowa). Nie lubiłam w nim braku dozownika, ale nauczyłam się go obsługiwać. Fluid nakładam zawsze gąbką wgniatając fluid w skórę. Dobry na zimę.

    Zadowolona też jestem z palety kolorystycznej, bo skórę mam jasną i czasem trudno jest mi dobrać odcień, a 150 Buff jest idealny.

    Wiosną używałam IsaDory. Obecnie jestem wierna Clinique Anti-blemish solutions i Estee Lauder DW.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s